Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdział 7. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdział 7. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lipca 2013

7.

Poczułam się dziwnie po tym co się przed chwilą wydarzyło. Zamknęłam oczy z nadzieją, że to mi się tylko śni, gdy je otworzyłam okazało się, że to jednak nie jest sen. Jego twarz była kilka milimetrów ode mojej, jego oczy penetrowały całą moją twarz. Zarumieniłam się lekko, a on się uśmiechnął. Odgarnął jedno z niesfornych pasemek moich włosów i lekko dotknął mojego policzka. Poczułam dziwne iskry, gdy tylko dotknął mojej skóry. Chwycił mnie za nadgarstki i podniósł moje ręce. Oplótł je sobie wokół szyi. Delikatnie rozszerzył moje nogi i wszedł pomiędzy nie swoim ciałem. Na szczęście siedziałam na środku tej cholernej pralki. Jego ręce spoczęły po obu stronach moich ud, nie dotykając ani jednego z nich. Przyciągnął mnie do siebie. Jęknęłam cicho z bólu, gdy mój tyłek przejechał po pralce. Siedziałam na samym skraju tego urządzenia. Zaczęłam się wiercić. Bałam się do czego może między nami dojść. Przysunął się do mojego ucha, odgarnął włosy.
- Nie bój się mnie Emily, ja nic ci nie zrobię - wyszeptał spokojnie. Zamknęłam oczy. Ciągle zaskakuje mnie tymi swoimi słowami. Odsunął się od mojego ucha i poczułam jego oddech na mojej szyi. Szeroko otworzyłam oczy i zaczęłam szybciej oddychać. Nie, nie, nie! On nie może mnie tam całować, on nie może mnie nigdzie całować! Był coraz bliżej, już czułam jego mokre wargi na swojej szyi.
- Zayn, przestań - powiedziałam z trudnością łapiąc oddech. - Nie chcę, przestań, proszę.
Odsunął się. Zamknęłam oczy i próbowałam odzyskać spokój. Wdech, wydech, wdech, wydech. Dobra. Otworzyłam powoli oczy. Nadal opierał się o pralkę, ale już nie był blisko mnie. Skrzywił się. Uniosłam jedną brew do góry.
- Chce zejść - powiedziałam stanowczo. Złapał mnie w talii i powoli zsadził z pralki. Chciałam już wyjść z łazienki, gdy nagle poczułam jego uścisk. Chwycił mnie za nadgarstek. Odwróciłam się powoli w jego stronę. Wyciągnął drugą rękę w kierunku pralki i chwycił swoją brudną koszulę, którą tam zostawiłam. Podał mi ją. Zmarszczyłam brwi. Czy ty sobie kurwa ze mnie żartujesz?! 
- Masz mi ją uprać, jasne? - powiedział chłodno i stanowczo. Stary Zayn witamy znowu! Czyli, że jego to nie rusza tak? Nadal go nienawidzę. Zabrałam tą koszulkę i schowałam do kieszeni fartucha.
- Na jutro ją dostaniesz - powiedziałam do niego. Skinął głową. Wyminął mnie w drzwiach i poszedł na dół. Ten chuj mnie zostawił! Zmarszczyłam brwi. Wyszłam powoli z łazienki i kierowałam się na dół. Zeszłam powoli po schodach. Usłyszałam czyjś głos, był podniesiony. Ten ktoś kłócił się z Zaynem. Cholera. Jakaś kłótnia. Przygryzłam wargę. Chyba nie powinnam być jej świadkiem. Zostałam na schodach. Słyszałam stamtąd wszystko bardzo dobrze.
- Kolejna?! Malik, kurwa ogarnij się!
- Jeb się Louis. Chuj cię obchodzi moje życie, mogę robić co chcę.
- Możesz, ale kurwa uspokój się! Codziennie wracasz najebany i codziennie jakąś pieprzysz! Tą też już zaliczyłeś? - lekko się zarumieniłam, przypominając sobie to co wydarzyło się przed chwilą w łazience.
- Nie - powiedział cicho Zayn.
- Wow. To, to, to... - jego rozmówca nie mógł znaleźć odpowiedniego słowa. - Dziwne. Takie nie umm... Zaynowe.
- Taa... ona nie chce się ze mną ruchać.
- Brawo! Brawo! W końcu! Jakaś dziewczyna nie uległa urokowi Bad Boya Malika. Już ją lubię - uśmiechnęłam się lekko. Może powinnam to przerwać? Raz kozie śmierć. Wzięłam głęboki oddech i powoli weszłam do salonu. Poczułam oczy wszystkich na sobie. Przełknęłam ślinę. Podeszłam niepewnie do Zayna i lekko dotknęłam jego ramienia. Odwrócił się. Jego twarz była bez wyrazu. Nie dało się odczytać żadnych emocji.
- Chcę wrócić do pracy - powiedziałam niepewnie. Skinął głową. Spojrzał na Nialla siedzącego na kanapie. Chłopak zrozumiał o co chodzi. Podszedł do nas, uśmiechnęłam się lekko do niego, by dodać mu otuchy, jednak to nic nie dało. Ciągle patrzył na Zayna, który lodowatym wzrokiem obdarzał mnie. Spuściłam wzrok na podłogę.
- Niall zawiezie cię do Starbuck's.
Niall skinął głową i chwycił mnie delikatnie za ramię. Spojrzał przy tym na Zayna, ten zmarszczył brwi. Wywróciłam oczami. Przecież Niall mi nic nie zrobi, nie jest pieprzonym kasanową tak jak ty. Wyszliśmy z domu. Chłopak poszedł po swój samochód. Otworzył mi drzwi z przodu i zamknął za mną, sam usiadł z drugiej strony za kierownicą. Podróż przebiegała w ciszy. Blondyn siedział sztywno i patrzył się cały czas na drogę. Oparłam głowę na ręce i wyglądałam przez okno. Podróż z nim jest inna niż z Zaynem. Przy tamtym można spodziewać się najgorszego. On w każdej chwili może zacząć cie ruchać. Niall jest spokojny i przykłada się do swojej pracy.
- Dlaczego się go boisz? - spytałam przerywając niezręczną ciszę.
- Nie boję się go.
- Boisz, widać to. On cię zastrasza?
- Przestań. Ty też nie powinnaś pakować się w znajomość z nim.
- Dlaczego? - spytałam zaciekawiona.
- Nie łódź się. Jeśli on cię bzyknie, na drugi dzień będzie miał już inną. Taki typ - wzruszył ramionami. Wolałam się już więcej nie dopytywać. Za oknem mignął mi budynek z napisem 'Starbuck's'. Niall zatrzymał się przed wejściem. Otworzyłam drzwi. Wychodząc pomachałam do niego, uśmiechnął się lekko i odjechał. Weszłam do środka. Od razu dopadła mnie Alex. Była zdenerwowana.
- Gdzie ty kurwa byłaś?! Musiałam wziąć jeszcze twoją zmianą i tłumaczyć cię przed szefową!
No to się zaczyna. 

________________________________________________________________
Oto rozdział 7. Cieszycie się, że go dodałam? Ja się cieszę, że mam kilku oddanych czytelników. Podoba wam się ten gif, który zamieściłam w ostatniej notce? Jeśli tak, to się cieszę. Teraz nie będę wam kazać, że np. '5 komentarzy i jutro kolejny'. Nie. Teraz jak napiszecie 5 komentarzy do jutra rana, to dostaniecie rozdział, jeśli nie, to może po południu. Dziękuję za komentowanie i tak liczne wchodzenie! Kocham was! @Austin_Is_Mine_ xx